Yamaga Blanks produkuje najwyższej jakości, ręcznie robione, wędki w Japonii, dostosowane do wszystkich stylów i technik wędkarskich. Od GT i wędkarstwa brzegowego, do slow pitch jiggingu i do wędkowania z łodzi i wielu innych. Popularne modele to Calista, Blue Current, Early, Mebius i kilka innych … Zachęcony katalogowym bełkotem i generowanym przez różnych internetowych guru hypem, postanowiłem przekonać się samemu, co w bambusie piszczy. Oczywiście nadal wertowałem katalogi i delektowałem się internetowymi superlatywami. Po ekscesywnej lekturze prospektów, dostaniu kwadratowych oczu od oglądania YouTube i zatkanych uszach po wielu godzinach rozmów z kolegami po kiju, stwierdziłem, że najbardziej interesują mnie modele Blue Current III i … i jakiś travel. Tutaj pojawił się wybór pomiędzy seriami Early for Mobile oraz Blue Current Wizy. So far, so good …

Internet szeptał mi bezustannie do ucha, jak mały natrętny chochlik, cudowne obietnice i zaręczał spełnienie najskrytszych marzeń. Yamaga Blanks Blue Current to seria wędek JDM do lekkiego łowienia, znanych ze swojej czułości, mocnego dolnika i płynnego ugięcia. Wędki są dostępne w różnych seriach, takich jak Blue Current III albo Blue Current TZ/Nano, o zróżnicowanych stożkach, długościach i do wielu technik wędkarskich. Te wędki są wykonane z wysokiej jakości materiałów, i zostały one zaprojektowane i wyprodukowane, z myślą o wymagającym rynku japońskim. Wędkarze chwalą wędki serii Blue Current za ich wyjątkową czułość, która pozwala im wyczuć nawet najdelikatniejsze powąchanie przynęty przez rybę. Pomimo swojej lekkości, wędki te mają mocne dolniki, zapewniające doskonałą kontrolę nad holowaną ryba. Chociaż niektóre modele potrafią być ostrzejsze, to ogólnie ugięcie jest płynne, a recovery speed jest imponujące … itd, itp.

No i Jak tu się nie poddać i nie ulec?

Jak wiecie, najchętniej łowię klenie i brzany, i to w zasadzie przez okrągły rok. Oczywiście mając ciągle szansę na pstrąga, biorę również pod uwagę tą rybę, kiedy – przed następnym zakupem – zastanawiam się nad wyborem sprzętu. Kolejne kryterium to wachlarz przynęt przezemnie używanych. Po pierwsze primo uwielbiam łowić woblerami, które z całą pewnością przejmują znakomitą większość czasu spędzonego nad wodą na siebie. Dopiero w okresach, kiedy ryby definitywnie nie chcą zagryzać woblerow, do akcji wchodzą inne przynęty, np. gumy, cykady albo smużaki lub obciążone streamery, czyli tzw. spinfly. Chociaż streamery to zdecydowanie mucha i użycie tych wabików przy pomocy spinningu, to absolutny wyjątek, uwarunkowany skrajnymi warunkami.

Mając na uwadze powyższe, a równocześnie preferując wędki o długościach w przedziale od 7’6” do 8’4”, zapadła decyzja i na pierwszy ogień poszedł model BCIII78. Jeden z moich zaufanych handlarzy w Japonii spisał się na medal i po kilku dniach odebrałem perfekcyjnie zapakowaną przesyłkę. W chwilę po rozpakowaniu trzymałem w dłoniach niesamowice lekką wędkę. Po szybkich oględzinach, i stwierdzeniu, że do jakości wykonania nie ma się gdzie i jak przyczepić, zamocowałem w uchwycie bardzo zasłużonego Twin Powera C3000 Mg, i po kilku wymachach na sucho oceniłem taki setup jako wstępnie udany. W tym momencie dotarło do mnie – tzn. do resztek kory mózgowej – wrażenie, jakie pojawiło się natychmiastowo po wyjęciu wędki z futerału – otóż zafrapował mnie rozmiar przelotek. Te pierścionki są po prostu maleńkie! Teraz co dalej? Opis na blanku, katalog, internetowa szukajka i szklana kula skierowały mnie na trop plecionki opisanej jako PE 0.8. WTF?! Po drugie primo, nie lubię … nie, nie cierpię wręcz łowienia plecionkami na małe i lekkie wabiki. Szczupakowe jerkbaity, swimbaity, gumy i woblery, albo boleniowe przecinaki czy morskie stickbaity, to zupełnie inne kategorie. Po pierwszych próbach nad wodą, z plecionką 10lb wyprodukowaną w Ju Es end Ej postanowielm pójść w innym kierunku. Na kołowrotki nawinąłem żyłkę 0.16mm i 0.18mm i tak uzbrojony poszedłem łowić jeziorowe klenie. Da się? Da się! Tylko z jednym malutkim zastrzeżeniem – trzeba pamiętać, że wytrzymałość takiej żyłki nie jest porównywalna z P-Line CX 0.23mm oznaczonej jako 8lb. No po prostu trzeba o tym pamiętać, albo znaleźć żyłkę mocniejszą. Nota bene już znalazłem.

Wiedząc już, że jako totalnie początkujący spinningista bez stażu, jakoś sobie z tymi linkami poradzę, stałem się, zupełnie nieprzypadkowo, posiadaczem kolejnego modelu z serii Blue Current III, tym razem BCIII82. Akurat ten model wybrałem z różnych powodów. Po trzecie primo, wprawdzie BCIII78 poradzi sobie świetnie nawet z największym jeziorowym kleniem, jednak nie byłem pewny, czy poradzi sobie, ze stojącym w poprzek nurtu alpejskiej rzeki, sześćdziesięciotakiem z plusem. Ta wędka (BCIII78) ma niesamowite właściwości rzutowe i radzi sobie bez problemu z 10cm woblerami typu minnow o wadze do około 14 gram, ale hol dużej ryby z nurtu, to inna para yama geta. A po czwarte primo, brzana z 8 z przodu, z tej samej rzeki co kleń z 6 z przodu, budziła moje poważne obawy w stosunku do możliwości wyholowania takiej ryby i w takich warunkach, łowiąc na BCIII78. Dlatego mój wybór padł na BCIII82. Także tym razem otrzymałem, w zamian za banknoty, profesjonalnie zapakowaną, ponowie niesamowicie lekką i perfekcyjnie wykonaną wędkę, z równie maleńkimi przelotkami. Wędka sparowana ze starusieńką – ale w stanie sklepowym (SIC!), no tak jakoś nie miałem okazji jej nigdy użyć … i to od momentu przywiezienia jej dobrze ponad 15 lat temu z Japonii – Daiwą Certate 2500 R-Custom, okazała się kolejnym dobrym (dla mnie) zestawem.

Kolejny krok w ewolucji łowienia takim sprzętem, to był zakup plecionek #0.8 i #1.0 z kraju kwitnącej wiśni. Linki przyszły z Singapuru w kilka dni po zamówieniu i już nawijając je na kołowrotki miałem obawy, czy to aby była dobra decyzja – miękka pajęczyna to chyba odpowiedni synonim. Niestety, obawy sprawdziły się bardzo szybko nad wodą – vide drugie primo. Nie wiem, być może po prostu nie potrafię rzucać lekkimi przynętami uwiązanymi do szmaty. Zarówno na jednym jak i na drugim kołowrotku robiły się, nie no oczywiście nie samoczynnie, to ja je produkowałem, tzw. wind knots. Jak tylko lekki kleniowy wobler zostawał zamieniany na bardziej zwartą, lotną i cięższą przynętę, tak plątanina się kończyła i nie było żadnych kocopołów i węzłów. Ehhh … poza tym, te cienkie linki PE to jest jakaś pułapka na wędkarzy. Dżissass jak to się rwie! Wytrzymałość na stres mechaniczny jest, jak dla mnie, na tak niskim poziomie, że po kilku rzutach dałem sobie na wstrzymanie. Nie wiem, może ja faktycznie jestem jakaś niemota starej daty i nie dorastam człowiekom z wendkom w rence do pient.

Na całe szczęście można być głupkiem, tylko trzeba sobie umieć pomóc. Moim wyjściem awaryjnym okazały się linki hybrydowe, produkowane z włókien HMPE. Niby plecionka ale niby monofil, tylko nie tak całkiem plecionka i nie tak całkiem monofil. Niesamowicie gładka struktura generuje kapitalne odległości rzutowe. Technologia pozwala wyprodukować linkę cienką w przekroju jak plecionka, linkę mocną jak plecionka i linkę która się zachowuje jak monofil, czyli się nie plącze z byle powodu. Cud techologii luckiej. Poniżej wstawiłem zdjątka spod mikroskopu. Tak gładkiej i równej struktury już dawno nie widziałem.

W międzyczasie mogłem przetestować walory BCIII82 nad rzeką. Nie powiem żebym nie był zadowolony, ale widzę też ciemne chmury na horyzoncie. Najlepiej jak przejdę do konkretów. Zacznijmy od wagi tych wędek – one są po prostu bardzo, ale to bardzo lekkie. Następne, co od razu każdy spinningista stwierdzi, to zakres ciężaru wyrzutu i zasięg. To jest bardzo poważny aspekt, którego nie da się w żaden sposób zrelatywizować do błahostki. Ten blank to katapulta pozwalająca wysyłać małe i lekkie woblery na takie odległości, że … początkowo po prostu regularnie przerzucałem rzekę i lądowałem wabiem w krzakach na przeciwległym brzegu. Dzięki temu, że wędka bardzo szybko gaśnie, jest ona bardzo celna. Można trafić w przysłowiową dziurkę od klucza, pod warunkiem, że już opanowaliśmy dystans. No i faktycznie można bez problemu rzucać wabikami zarówno 2 gramowymi jak i 14 gramowymi. Power blanku pozwala zatrzymać sześćdziesięciotaka i wyholować go z nurtu bez najmniejszego problemu, a prawidłowo ustawiony hamulec kołowrotka dodatkowo w tym pomaga. Pomimo, że łowiłem używając nierozciągliwej linki z około półtorametrowym przyponem z żyłki, to nie miałem żadnych problemów ze spadami, nawet małych ryb, z podawaniem przynęty, z plątaniem się zestawu, z holem ryb czy wyślizgującymi się zwojami węzła łączącego obydwie linki. Tutaj wszystko pasowało.

Ale jest i kilka negatywnych spostrzeżeń, ta przysłowiowa łyżka dziegciu. Zbrojenie w tak maleńkie przelotki dyskwalifikuje te wędki do łowienia zimą. Według mnie, to są wędki na sezon od późno-wiosennego do wczesno-jesiennego, od pierwszych temperatur plusowych, do prawie pierwszych przymrozków. Powinien sobie z tego zdawać sprawę każdy, kto planuje zakup wędek zbrojonych pod tak cienkie linki PE. Do łowienia zimą są zdecydowanie lepsze narzędzia i należy z nich korzystać, zamiast się dołować z powodu wiecznie zamarzniętych przelotek. Innym ograniczeniem, być może nie aż tak poważnym ale jednak ograniczeniem, jest możliwość doboru odpowiednich linek przy takim zbrojeniu. Zwolennicy łowienia żyłkami będą początkowo lekko sfrustrowani i albo znajdą odpowiedni monofil, albo będą musieli się spróbować przestawić na plecionki lub linki hybrydowe. Mi udało się i jedno i drugie, tzn. znalazłem na rynku i dopasowałem do moich potrzeb odpowiednią żyłkę, oraz linkę hybrydową, która notabene będzie mi służyć kiedy będę łowił z plaży, trzymając w dłoni Early for Mobile 84ML.

A propos. O Early for Mobile diabełek powiedział, że to seria wieloczęściowych, przyjaznych w podróży wędek, zaprojektowanych z myślą o wszechstronności w różnych środowiskach wędkarskich na całym świecie. Wędki te oferują płynne ugięcie, mocny dolnik i doskonałą sprawność rzutową, to istne katapulty(!) pomimo swojej konstrukcji, co czyni je idealnymi dla wędkarzy, którzy podróżują i potrzebują jednej, zaawansowanej wędki, która może dostosować się do różnych gatunków i warunków. Taaa … w efekcie końcowym kupiłem także tą wędkę. Zadowolenie z walorów użytkowych serii Blue Current przekonało mnie, że warto zainwestować w lekkiego i uniwersalnego travela. Co też skwapliwie uczyniłem. Wprawdzie na celowniku miałem też nowszy model – BC Wizy – ale ze wzgledu na zbrojenie pod linki PE #0.8 postanowiłem sięgnąć po starszy model. Nie napiszę wam obecnie jak ta wędka sprawuje się pod rybą, bo nie miałem jeszcze okazji nic wyholować, natomiast popełniłem wiele podejść do testów rzutowych nad jeziorem. Sparowałem ją, zgodnie z opisem producenta, z plecionką PE #1.2 oraz z linką hybrydową o przekroju 0.22mm. Cóż mogę powiedzieć? Także Early for Mobile 84ML to prawdziwa katapulta. Dzięki innemu zbrojeniu niz BC, które pozwala na użycie trochę grubszych linek oraz łowienie zimą, przynęty w przedziale wagowym od 8g do 21g latają poza horyzont. Także tą wędkę charakteryzuje fenomenalnie szybkie wygaszanie. W blanku czuć mięso a w dolniku drzemiącą siłę. W doborze kołowrotka mamy tutaj ciut więcej miejsca na eksperymenty. Producent zaleca wprawdzie już od rozmiaru 2500, ale ja zdecydowanie wolę kołowrotki w przedziale wagowym 245-260 gram, balans z taką gramaturą w uchwycie pasuje mi, przy tym kiju, najbardziej. Większość pokręcajek od rozmiaru C3000 w Shimano do 3000 u Daiwy powinno spełniać wymogi. Według mnie to nie tylko znakomita wędka do łowienia średnich ryb morskich, łowcy boleni i sandaczy powinni chociaż raz rzucić okiem na ten model.

Generalne zady i walety. Przede wszystkim kupujemy warsztatowo znakomicie wykonane wędki, na komponentach wysokiej jakości. W zamian za banknoty (uwaga, ceny w Japonii nie są wcale tak wygórowane, nie dajcie się ogolić europejskim pośrednikom) otrzymujemy wszechstronne i bardzo lekkie wędki, o dziwo (!!!) prawidłowo opisane i z predykatem very fishy. Czego nie otrzymujemy, to wędki całoroczne a zdecydowanie do połowu w ciepłych porach roku, oraz wędki zbrojone w ten sposób, że dobór odpowiednich linek potrafi być wyzwaniem dla osób, które nie łowią przy użyciu bardzo cienkich plecionek. Oczywiście mam na myśli wyżej wymienione modele Blue Current, Early for Mobile to inna para yama geta. Wnioski? Jestem oczywiście za a nawet przeciw! A mówiąc poważnie, jeżeli będziecie mieli okazję, to wypróbujcie, te wędki nie zmienią przebiegu historii, ale niestety są badass!

PS. Tak się dziwnie złożyło, że mój bardzo dobry kolega, oraz partner biznesowy i wędkarz muchowy, chciał mi podarować wędkę z serii Blue Current III. Niestety nieznajomość rynku spinningowego oraz zadufane, zarozumiałe i wręcz aroganckie poradnictwo forumowych guru sprawiły, że od tego pomysłu odstąpił. Po prostu koniecznie chciał uniknąć faux pas. Nic to, znając życie, moja kolejna Yamaga to będzie bardzo prawdopodobnie muchówka.

PPS. Some of the photos were taken from Yamaga Blanks catalogs.

2025, pitt