Staranny dobór sprzętu jest ważny nawet wtedy, kiedy wybieramy się na ryby kilkanaście kilometrów od domu. Jadąc na wyprawę wędkarską kilka tysięcy kilometrów, odpowiedni wybór tackle nabiera całkowicie innego wymiaru. W takim przypadku mieć lub nie mieć decyduje nie tylko o sukcesie. W takim przypadku mieć lub nie mieć decyduje o późniejszych wspomnieniach wyprawy do końca naszej pamięci. Dlatego tak ważne jest zebranie odpowiednich informacji, ich analiza i wyciągnięcie odpowiednich wniosków a następnie podjęcie decyzji. Przy odrobinie szczecia, wspartej doświadczeniem, decyzje te są często właściwe. Czasami możemy sobie nawet pozwolić na szczyptę nonszalancji wspartej ryzykiem zawodowym.

Jak wybrać odpowiedni zestaw? Jak podejść do tematu? Słowa kluczowe to informacje o: łowisku, rybach i ich zachowaniu, ich pokarmie i warunkach panujących najczęściej na łowisku.

Główne pytanie, jakie sobie zadałem, to na jakie muchy reagują ryby, które zamierzam poławiać? Wiedząc, że głównymi celami wyprawy bedą: bonefish, snook i tarpon, szukałem  informacji na temat much skutecznych podczas połowu tych właśnie gatunków. Później sprecyzowałem rozmiary haków, skuteczność poszczególnych kolorów a także łowne rozmiary i wzory określonym regionie. Dlaczego? Ponieważ te same ryby będą inaczej reagować na Florydzie, w Belize a jeszcze inaczej na Yucatanie na shrimpa zawiązanego na haku 8 a inaczej, na tego samego shrimpa na haku 2. Inną ważną częścią puzzla są materiały. Pewne gatunki ryb reagują lepiej na naturalne włosy i pióra, niż na syntetyki. Pewne wzory z kolei łatwiej uwiązać z syntetyków niż z materiałów naturalnych a ryby biorą tak samo dobrze. Ciężar i pływalność lub szybkość tonięcia much powinna być dostosowana do głębokości łowiska a także do pływów i prądów.

Skoro już zdecydowałem, jakich much będę używał, wiedziałem jakich linek będę używał na wyjeździe, tzn. linek takich, którymi będę mógł podać przynęty na odpowiedni dystans i je zaprezentować w sposób taki, aby nie spłoszyć ryb. Wybrałem linki pływające i zabrałem ze sobą zapasowe sznurki pływające z końcówką intermediate. Co okazało się bardzo dobrą decyzją, która byłaby jeszcze lepszą na jesień. Kiedy po złamaniu lżejszej wędki musiałem łowić klasą #11 przy bardzo silnym wietrze, na 2-3 metrowej wodzie. Na tej miejscówce miałem realną szansę na dużego tarpona. Ryba była w łowisku, jednak zimny prąd załamał nie tylko pogodę ale także metabolizm ryb oraz ich ochotę do współpracy. Jednak 95% łowienia na flatsach i w lagunach mangrowych na Yucatanie funkcjonuje przy użyciu linek pływających.

Po decyzji w temacie linek mogłem wybrać wędki. Zdecydowałem się zabrać że sobą #7 i #11. Dziś, patrząc z perspektywy czasu i z punktu skromnego doświadczenia zdobytego na łowisku, zabrałbym że sobą #7 i #9. Do tego zamiast trzeciej zapasowej wędki preferuję zabranie zapasowych szczytówek. Nasza linka z reguły współpracuje z naszym kijem a po złamaniu szczytu nie pozostaje nic innego niż wypożyczenie wędki od gajda. I gwarantuję wam, że obcy kij rzadko pasuje do naszego sznura.

Kołowrotki to w sumie prosty temat, ponieważ muszą spełniać niewiele wymagań, ale za to powinny to robić  bardzo dobrze. Hamulec powinien być solidny, wodoszczelny i gładko oddawać linkę. Średnica szpuli powinna być duża, aby można było szybko linkę zwijać. Kołowrotek powinien mieścić około 200 m podkładu 30 lb przy klasie #7-8 i przy klasie #9-10 około 250 m. Cała rzeszta do wyboru, do koloru, w zależności od preferencji, zawartości portfela i stopnia próżności.

Czas na ciuchy i inne ważne drobiazgi typu sun blocker. Okulary poraryzacyjne są ultra ważnym elementem. Dwie pary bardzo dobrych szkieł, idelanie jedne bursztynowe, ewtl. purpurowe, dobrze aby to były fotochromy na poranki i pochmurne dni, oraz para lustrzanek na pełną klarę i otwartą wodę. 2-3 kominy i 2-3 czapki z daszkiem jako uzupełnienie nakrycia głowy. Bluzy lub koszule z długim rękawem oraz spodnie z odpinanymi nogawkami. Wszystko szybkoschnące i SPF 50 (lub 50+). W tropikach łatwo o krótki i bardzo intensywny deszcz, dlatego lekka i pasująca w każdą kieszeń kurtka przeciwdeszczowa powinna się znaleźć w każdym, także wodoszczelnym, plecaku.

Zdaje sobie sprawę, że to bardzo ogólnikowe wiadomości, jednak sami wiecie, że bardzo trudno o gotową receptę na 100%. W następnej części napiszę więcej o podróży, ludziach i akomodacji.

2017, pitt